Załamanie
światowej gospodarki finansowej i kryzys ludzkiej tożsamości pierwszych dekad
XXI wieku manifestuje się w Polsce nagłym przyrostem pytań dotykających
najważniejszych kwestii egzystencjalnych. Do tego nurtu należy wypowiedź pewnej
17-latki, która szeroko obiegła media. Licealistka zadała Premierowi niewinne,
lecz nie bezzasadne pytanie: „Panie premierze, dlaczego udaje pan patriotę, a
jest pan zdrajcą Polski?”. Przez liczne media, od niezależnych, przez
patriotyczne, aż do narodowych, przeszedł szmer aprobaty i poparcia dla mądrze
postawionego pytania. Sam Premier nie umiał odpowiedzieć na to pytanie i nic
nie wskazuje, by ktokolwiek umiał na nie przedstawić przekonującej odpowiedzi.
Duch
Sokratesa wisi nad Polską: coraz więcej osób stawia coraz więcej trudnych
pytań. Przodują w tym temacie posłowie i senatorowie RP, którzy w zeszłym roku
wysłali do różnych organów rządowych i samorządowych 26 tysięcy zapytań. Jeśli
wśród nich są tak ważkie i podchwytliwe pytania, jak to, które odważna 17-latka
zadała Premierowi, nie ma się czemu dziwić, że państwo nie działa. Wszak w
czasie, gdy próbuje usilnie znaleźć odpowiedź na ciężkie pytania, nie może
wypełniać swoich obowiązków.
Kolejne
ważne pytanie zadali publicyści i politycy broniący dwóch młodych ludzi. W 2011
roku dwóch wtedy 17-letnich chłopców na Marszu Niepodległości podpaliło wóz
transmisyjny TVN. Dziś zostali skazani na 2,5 roku więzienia i po 750 tysięcy
złotych na poczet naprawienia szkody. Słusznie zapytano, dlaczego został
zastosowany tak surowy środek, skoro samochód i tak był ubezpieczony. Co
więcej, wóz prowokował biednych młodych ludzi swoją nachalną i wrogą
obecnością.
Jednocześnie
po drugiej stronie znajdujemy podobne pytania. Dziennikarka TVN, która podczas
zamieszek po meczu reprezentacji Polski została uderzona przez pewnego
patriotycznie nastawionego kibica, pyta, dlaczego został on skazany za pobicie.
Kobieta sama rozumie, że swoją obecnością prowokowała do takiej reakcji, która
była jak najbardziej uzasadniona. Ponadto dziennikarka jest ubezpieczona, więc
nie lęka się, nawet dotkliwego pobicia.
Zupełnie
inni dziennikarze użyczyli swoich łamów dla odważnej 17-latki. Przedstawiła tam
argumenty za zasadnością swojego pytania. Wśród nich, był zarzut-pytanie,
dlaczego Premier akceptuje ideologię gender. Zdaje się, że słuszną odpowiedzią
na to pytanie, byłaby ustawa zakazująca tej ideologii, a za jej promowanie
grożące karą śmierci, a w przypadku kobiet - obowiązkowym powrotem do
wykonywania przyrodzonych ról płciowych w kuchni, przymusową inseminacją bez
prawa do aborcji oraz nakazem wychowywania uświęconego prawem naturalnym
dziecka.
W podobnym
duchu pewni politycy ostatnio zadali pytanie, co sprawia, że Polska nie jest
Turcją. Równie zasadne wydaje się pytanie, dlaczego Polska jest Polską i kto
odpowiada za ten opłakany stan. Padały już propozycje innych pytań
identycznościowych: dlaczego Polska nie jest Japonią lub Irlandią, tylko
skłania się ku byciu Grecją. Pytania te są trudne i dotykają bardzo
niewygodnych dla środowisk władzy kwestii. Coraz częściej spotykamy się z
głosami, że gdyby Polską rządziła jakaś bardziej odpowiedzialna siła polityczna
Polska byłaby jakimś lepszym, bardziej bogatym krajem, a Polacy
przyjemniejszym, wykształconym narodem. Na razie stoimy przed pytaniem, jaki to
powinien być kraj lub jaki naród.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz